„Dzisiejsza młodzież jest okropna”

 

Nie macie wrażenia, że w ciągu lat Waszego życia świat się zmienił? Że kiedyś jeszcze nie mieliście swojego miejsca w rzeczywistości, a teraz jakoś Wasz czas przemija i ustępuje młodszym pokoleniom?

 

Jeszcze niedawno sąsiadka z bloku, w którym mieszkaliście narzekała na Was i Waszych kolegów, „ale ta młodzież okropna, żadnej kultury, nic nie umieją, nie chcą się uczyć, tylko bawić się chcą. Rodzicom nie pomagają, krzyczą, biegają, na ławkach przesiadują itd”. A teraz słyszę, że obecnie młodzież, nie będę się powtarzać, jest właśnie taka jak opisałam wyżej. A przecież to te panie najpierw nas wychowały na tych łobuzów, a teraz my tak samo wychowujemy nasze dzieci. Zlitujcie się.

 

Świat się nie zmienił, przynajmniej nie w tym sensie o którym mówię. Natomiast my tak. Każde pokolenie ma swój czas. Kiedy to nastąpi bryluje na czerwonym dywanie życia. A potem z niego schodzi. Wiem, że to może brzmi jakoś smutnie. Że jeszcze niedawno to ja byłam w światłach reflektorów. Teraz muszę w wielu miejscach ustąpić tego światła 30-latkom.
Nie myślcie, że, ja 40-latka, z moim niemałym doświadczeniem, użalam się nad sobą. Może trochę :) Znam swoją wartość, ale przez ostanie miesiące musiałam nabrać wielkiej pokory. Odkryłam, że małymi krokami schodzę z głównej sceny. Mój czas przemija. Teraz na scenę wchodzą młodzi, za chwilę moje dzieci będą ustawiać się w kolejce. Mam nadzieję, że ta pokora nie pozwoli mi stać się zrzędliwą starszą osobą, która będzie krytykować młode pokolenie. Bo scenka z panią spod bloku, narzekającą „ale ta młodzież jest okropna, za moich czasów tak nie było” przewija się w moim życiu jak w kalejdoskopie. Z tym, że ci sami aktorzy odgrywają inne role”. Ja panią spod bloku nie zamierzam być :) Bo wiem, że młodzież zawsze jest taka sama. Beztroska, wesoła, lekko zakręcona, nierozumiejąca starszych, żyjąca swoimi pomysłami, buntująca się przez rodzicami i „starszymi” itd. Nie ważne czy żyła w 60 latach, 80 czy teraz współcześnie. A że zdarzają się wyjątki. Zawsze się zdarzały :) To tylko podkreśla regułę, zgodnie ze starym przysłowiem.

 

Musimy pogodzić się z czasem i jego przemijaniem. Choć to szalenie trudne. Nasze życie to ciągła gonitwa, do szkoły, do pracy, na zakupy, po dzieci, na zajęcia dodatkowe, basen, siłownię, do rodziców, znajomych, banków, urzędów, …

Biegamy, aż dzieci wyprowadzą się z domu. Potem chwilka oddechu dopóki nie urodzą się wnuki. I dalej do biegu start. I na koniec zgorzkniali widzimy roześmiane dziecko, może odrobinę za głośno mówiące i bach stwierdzenie: „Teraz dzieci nie szanują starszych”. A tak naprawdę to nie dzieci są okropne, tylko my zmęczeni i sfrustrowani.

 

Odetchnijcie. Uspokójcie myśli. Moje hasło na najbliższy miesiąc to „wrzuć na luz”. Mnie go ciągle brakuje, ale wizja niemiłej starszej pani jest jeszcze wyraźna. A nie chcę się nią stać :)

 

Zajmijcie się sobą. Znajdźcie odrobinę czasu na swoje pragnienia. Róbcie to, na co macie ochotę zanim przeminie Wasz czas. A tak sobie myślę, że nawet jak przeminie to co się stanie? Przecież drugo- i trzecioplanowe role też mogą być super. A może nawet bardziej super od tych z początku sceny. Możemy popełniać błędy, które, co najwyżej, zobaczą pierwsze rzędy. I nic się nie stanie. Życie się nie zawali. Świat nadal będzie się toczył swoim rytmem :)

 

Co Wy o tym myślicie?

 

Dzisiejsza młodzież jest okropna

 

12 myśli na temat “„Dzisiejsza młodzież jest okropna”

  1. To prawda, że my jesteśmy inni i to my wychowaliśmy inną młodzież. Nie mowię, że jest zła, ale na pewno inna niż była za moich czasów (kurcze jak to brzmi:) ). Zgodzę się natomiast z tym, że częściej powinniśmy ‚wrzucić na luz’ i zdecydowanie czasami zwolnić bo gubimy w tym pośpiechu to co najważniejsze.

  2. Ja to wiecznie słyszę :) I jak byłam młodsza, takie teksty leciały w moim i moich znajomych kierunku, a teraz słyszę jak inni między sobą tak gadają i patrzą na grupkę młodych ;) Też nie chcę nigdy zostać taką babką, co to tylko narzeka na innych, ale z tego co zauważyłam, to niestety nasza taka wada narodowa… :( Obyśmy tej tradycji nie podtrzymywały i były inne ;)

    1. Pewnie zapominają jak to było gdy sami byli młodzieżą, a do tego młodzież z każdym pokoleniem się zmienia. Co innego ich interesują, nabywają innych umiejętności itd. i może to ich też denerwuje.

  3. Za każde takie narzekanie złotówka. Słyszałem te utyskiwania pod swoim adresem. Dziś wysłuchuje ich jako obserwator i …. Młodość to beztroska, bunt,.Młodośc jest głośna i po to żeby bawić się a nawet szaleć. Mam nadzieję, że te słowa będę pamiętał zanim opierniczę jakieś młode towarzystwo.

  4. Och, jak ja nie lubię starszych ludzi wiecznie narzekających na młodych. Szkoda, że widzą tylko innych, a siebie to już w ogóle… Owszem, młodzież bywa ordynarna i niegrzeczna, ale znam mnóstwo wrednych starszych osób, szczególnie kobiet, które wściubiają nos w nie swoje sprawy, obgadują każdego, a do tego nie wykazują jakiejkolwiek kultury osobistej. To smutne…

  5. To taki jesienny wpis chyba? Chciałabym być radosną, rezolutną babcią. Zajętą swoimi pasjami, podróżami ale też taką co z przyjemnością spędza czas z wnukami. Generalnie to mało narzekam, ale jestem szczęśliwa więc może dlatego. Odpukać, puk, puk. Jeśli chodzi o młodzież i narzekanie na innych to jestem z tego obozu, który zmiany zaczyna zawsze od siebie. Nie wyrzucam grupy osób z pokoju tylko dlatego, że mi nie odpowiada ich sposób bycia, to ja wychodzę. Wydaje mi się to łatwiejsze. Zacząć od siebie. Czterdzieści lat to niewiele, to pewnie nawet nie jest połowa Twojego życia. Myślę, że to jeszcze nie jest ten czas żeby „schodzić z barykady”. : ) Ale to może być pretekst i czas na jakieś zmiany? : )

    1. Czas na zmiany jest odpowiedni zawsze gdy zmiana jest potrzebna. Sama twierdzę, że człowiek uczy się całe życie, a im straszy tym bardziej jest świadomy. Strasznie nie lubię osądzania ludzi po pozorach i generalizowania czegokolwiek :)

Dodaj komentarz