Zdjęcie do wpisu "Karmienie piersią - publicznie czy nie?

Karmienie piersią – publiczne czy nie?

Od kilku tygodni twa burza w sprawie publicznego karmienia piersią. W walkę zaangażowało się bardzo wiele osób publicznych, blogerzy i osoby prywatne. Pomyślałam sobie, że nie będę się angażować w ten spór mimo że mam na ten temat wyrobione zdanie. Przeczekam w zaciszu swojego domu. Tym bardziej, że temat co kilka lat wypływa na wokandę. Jednak po kolejnym artykule czy też wpisie mam prowadzących blogi broniących zaciekle prawa do publicznego karmienia i mówiących nie chcesz widzieć karmiącej matki odwróć wzrok i nie patrz zmieniłam zdanie.

Dlaczego?

Zanim odpowiem przytoczę dwie sceniki jakich byłam świadkiem będąc z dzieckiem w przychodni na rehabilitacji. Sytuacje wydarzyły się w czerwcu br. zanim rozpoczęła się ogólnopolska dyskusja na temat karmienią piersią. Dzień po dniu dokładnie w tym samym miejscu. W roli głównej wystąpiły dwie nieznane mi mamy z niemowlakami.

 

Scenka I

Mama z malutkim dzieckiem zapytała się pani w rejestracji gdzie może nakarmić swoje dziecko. Pani odpowiedziała, że na korytarzu jest miejsce na przewinięcie dziecka i fotel dla mamy. Miejsce może było na uboczu, ale nie jakoś specjalnie osłonięte przed oczami innych pacjentów. Mama zapytała o inne bardziej dyskretne miejsce bo chciała nakarmić dziecko piersią. Pani z recepcji zaproponowała gabinet zabiegowy. Co prawda trzeba było ok. 5 minut poczekać bo w środku był pacjent, a potem potrzebny był czas na posprzątanie gabinetu. Mama z uśmiechem poczekała i skorzystała z zaoferowanej pomocy.

 

Scenka II

Dzień później siedziałam z 8 letnim synem przed gabinetem czekając na rehabilitację, gdy nagle moje dziecko szturchnęło mnie i dziecięcym szeptem (czytaj: na pełen głos) zapytało mnie co ta pani robi. Zaglądnęłam za syna i zobaczyłam mamę, która karmiła piersią swoje dziecko. Nie była niczym zasłonięta, bluzeczka nie była rozchylona. Za to pierś była cała widoczna. Mnie pierś karmiącej matki nie razi. Jeśli karmiącej mamie i jej dziecku to nie przeszkadza może karmić gdzie chce. Ale kilka metrów dalej było specjalne miejsce dla mam, jak już wspomniałam w I scence trochę na uboczu, nie w głównym korytarzu. Co zrobiłam? Wytłumaczyłam swojemu dziecku co pani robi. Odpowiedziałam jeszcze na kilka dociekliwych pytań z jego strony. Na koniec wspomniałam, że on też tak był karmiony i to normalna spawa. Ale mój syn nie był wstanie „nie widzieć” piersi i dziecka. Wiem, że ta scena trochę go krępowała, a jednocześnie ciekawość nakazywała odwracać się i spoglądać na mamę. Niczego nie powiedziałam mamie, bo staram się być tolerancyjna i nie odbierać prawa matkom do karmienia dzieci tam gdzie chcą. Ale …

 

Dwie matki, ten sam problem i zupełnie inne podejście. Brawo dla mamy z pierwszej scenki :)

 

Karmienie piersią w publicznym miejscu nie oznacza publicznie

 

Przeczytałam to zdanie u jednej z blogerek (nie pamiętam u której, za co ją przepraszam) i bardzo mi się spodobało. Dlatego będę głośno je powtarzać.

 

Karmienie piersią w publicznym miejscu nie oznacza publicznie.

 

Sama przez ponad rok karmiłam każdego ze swoich dzieci. Nie zamykałam się w domu. Wszędzie zabierałam dzieci. I zdarzało mi się, że byłam zmuszona nakarmić je poza domem. Ale nigdy nie zdarzyło mi się tego robić publicznie. A wtedy nie było tak wielu miejsc przeznaczonych dla matek. Przecież, nawet jak wyznajemy zasadę karmienia na żądanie, to nie oznacza, że musimy to zrobić tam gdzie dziecko zakwili. Może poczekać 5, 10 a nawet 20 minut, aż znajdziemy dogodne miejsce. A gdy nie znajdziemy możemy poprosić o pomoc obsługę. W większości sytuacji małe dziecko otwiera drzwi do „serc”.

 

Ja nie powiem, że jak nie podoba Ci się widok matki karmiącej piersią to się odwróć i nie patrz.

 

Mnie bliższe stwierdzenie jest traktuj innych jak sama chcesz być traktowana. I chciałabym, aby inni też polubili to zdania.

 

2 myśli na temat “Karmienie piersią – publiczne czy nie?

  1. Aniu, ja też postanowiłam nie angażować się w tą dyskusję. Troszkę w moim domu rodzina podyskutowała i bardzo zgadzam się ze zdaniem blogerki, które zacytowałaś. Rzeczywiście obnoszenie się ze swoim macierzyńskim prawem może być niewłaściwe. Szczególnie w publicznych miejscach, gdy nie każdy może chcieć patrzeć na obnażoną pierś. Smutne, że takie, w gruncie rzeczy naturalne sprawy, muszą rozgrywać się w sądzie. Słodki uśmiech mamy, która chciała karmić i nie było jej dane, nie do końca pasował do uporu w głosie i przekonania o swoim prawie absolutnym.

  2. Nikomu nigdy nie przeszkadzało karmienie publicznie, teraz jakoś zrobił się wokół tego tematu szum.
    Ja osobiście nie karmiłam piersią w miejscach publicznych jednak gdybym musiała to zrobiłabym to bardzo dyskretnie.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz