Matka na wakacjach w mazurskich klimatach

Matka na wakacjach, z rodziną

Każdy z nas, niezależnie od wieku, płci, wykształcenia, majątku, stanu cywilnego, marzy o wakacjach spędzonych w miłej atmosferze, w ciekawym i wygodnym miejscu. Od kiedy jestem matką marzę o tych 2 tygodniach jeszcze częściej niż za czasów mojej bezdzietności. I nagle dzień wyjazdu zbliża się wielkimi krokami. Jeszcze pakowanie i już! Jestem na wakacjach. Najwspanialszym okresie w roku. Ale czy na pewno?

Niestety, najczęściej, już drugiego dnia mam dość duże wątpliwości czy te dwa tygodnie urlopu spędzę na odpoczynku. A przecież mam wszystkie składowe:

  1. ukochane osoby
  2. starannie wybrany pensjonat, hotel, pole namiotowe czy inne lokum
  3. wyżywienie, którego najczęściej sama nie muszę przygotowywać
  4. interesujące miejsce – z atrakcjami dla każdego członka rodziny
  5. zabawki, gry, książki itd.
  6. zapas gotówki na przyjemności dnia codziennego

 

Tylko czy to w wszystko?

 

Brakujący składnik wakacyjnego szczęścia

 

Na co stawiacie? Czego brakuje?

Czy chodzi o pogodę?

A może o dobre jedzenie w hotelu?

A może miłą obsługę?

 

Nie, nie, nie!

Chodzi o cierpliwość.

Cierpliwość matki na wakacjach, której pokłady zaczynają się kończyć już po pierwszych dniach urlopu. Tak jakby cierpliwość też się udała na wakacje. Tylko, że zupełnie w inne miejsce. Teraz jestem tego pewna. Moja cierpliwość świętuje swój urlop daleko ode mnie. Pewnie w jacuzzi z drinkiem w ręce.

 

Jest ratunek dla matki na wakacjach

 

Na szczęście gdy już ogarnę swoje rozczarowanie brakiem własnej cierpliwości, zaczynam wprowadzać „terror”. To jakoś uruchamia mój spokój, a dzieci wpadają zupełnie w inny tryb. Działają zadaniowo – wykonują polecenia. Nie zawsze są zadowolone, ale to działa. Następuje cisza. I matka z ojcem :) mogą odpocząć.

 

Zanim siadłam do tego tekstu, miałam zupełnie inny plan. Jednak harmider jaki objął nasze pokoje nie pozwoliły mi na nic innego jak wyżalić się Wam z moich emocji. Przypomniałam sobie słowa mojego starszego syna: „Najgorsze jest jak mówisz do nas, że możemy robić co chcemy. Ja wtedy nie wiem czym mam się zająć.” I może o to chodzi. Nie mogą się zdecydować co robić. Miotają się. Kłócą. Popychają. Są wobec siebie złośliwi. Obrażają się. Ostatecznie nic nie robią i narzekają, że się nudzą. Ja jestem zła, bo nie mam chwili spokoju. Nieustannie słyszę „mamooo”.

 

Wszyscy mamy zepsute humory. Nikomu nic się nie chce. A każda propozycja zabawy kończy się marudzeniem. Zaczynamy wątpić w sens wyjazdu. Przecież to ma być przyjemność wspólnie spędzanych chwil.

 

Plan dnia skutecznym sposobem na szczęście

 

Więc co ma zrobić matka na wakacjach?

 

  1. Ja co roku odgrażam się, że kupię stopery do uszu. Gdy nie będę słyszała marudzenia, kłótni i złośliwości to nie będę się denerwować i nie będzie mi przykro. Ale nie mam odwagi na taki krok :)
  2. Może zapisać się na techniki relaksacyjne? Ciągle chodzi mi to po głowie, ale nie jestem jeszcze na to gotowa.
  3. Mój mąż mówi, że powinnam odpuścić sobie i innym. Wtedy wszyscy będą szczęśliwsi. I bardzo staram się włączyć luz, ale kosztuje mnie to dużo energii. I przyznam się z dumą, że są dni kiedy się udaje. Jestem jak oaza spokoju :)
  4. Moja znajoma natomiast twierdzi, że mam za duże oczekiwania. Gdybym ich nie miała, nie byłabym rozczarowana. Nauczyłabym się cieszyć tym co mi życie przyniesie. Ale ja nie umiem iść z prądem.
  5. Został mi ostatni pomysł. Musimy z mężem zaplanować każdy dzień urlopu. Wypełnić każdą chwilę zajęciami z pozostawieniem kilku chwil na tzw. „czas wolny”. Do wykorzystania przez wszystkich członków rodziny na sposób przez nich wybrany. Gdy tylko się stosujemy do tej zasady łatwiej zachować porządek dnia i spokój.

 

Na szczęście każde wakacje okazują się tymi szczęśliwymi chwilami, na które czekaliśmy cały rok. Pewnie dlatego, że udaje nam się zapanować nad naszym rodzinnym huraganem. A może też dlatego, że ciężkie chwile zapomina się najłatwiej, pozostawiając jedynie te szczęśliwe.

Na koniec albumy ze zdjęciami zawierają jedynie wspomnienia cudownych chwil :)

A jaki Wy macie sposób na wakacyjne nerwy?

 

Zapraszam również na mój pierwszy wpis z cyklu „Jak wychować dziecko i nie zwariować”

Zdjęcie do wpisu "Jak wychować dziecko i nie zwariować"

9 myśli na temat “Matka na wakacjach, z rodziną

    1. Ja też się z nim zgadzam. Ale jak słyszę kolejną przepychankę słowną lub atak marudzenia, płaczu i złorzeczenia to mi się mózg przegrzewa :) I ciężko mi wrzucić na luz.
      Pozdrawiam :)

  1. Czasem ciężko wrzucić na luz mając pod opieką małe dzieci. Wakacje to czas w którym dzieci szczególnie są narażone na wakacjach. Ale można to wszystko pogodzić. Ja wyjeżdżam z dzieckiem. Kiedyś z 3ka i nie bylo źle.

  2. Zawsze powtarzam, jak wielkie miałam szczęście, bo moja Mama była najukochańszą istotą pod słońcem. Cierpliwą, kochaną, czułą. Jednak jak czytam Twój tekst, to tak sobie myślę, że Mama też miała z nami dobrze. Chociaż mnie i siostrę dzieli 6 lat różnicy, to zawsze byłyśmy bardzo zżyte. Żadnych przepychanek, marudzenia i kłótni. Dlatego wspominam nasze wakacje cudownie :).

  3. My byliśmy z córką na wakacjach objazdowych, co kilka dni w innym miejscu. Była zachwycona i ani razu nie usłyszałalm od niej ‚nudzę się’. wszyscy wypoczęli i wrócili zadowoleni.

  4. Nie mam skutecznego sposobu. Terror wprowadza nasz dwulatek, ja zamieniam się stasi :D
    Na wakacjach, bardziej po prostu odpuszczam. Mniej mi przeszkadza brud i piach niż we własnym domu. Nie przejmuję się tak niczym, nawet histerią młodszego z dzieci, bo na histerię jego zresztą nigdy nie reaguję, chyba że zdenerwowaniem. Sam fakt, że jestem daleko od domu, od pracy i od problemów dnia codziennego sprawia, że mam momentalnie lepszy humor. Twój syn ma rację jak ma zbyt duży wybór, to nie wie co wybrać i się nudzi. Nuda najgorsza, sama jej nie lubię :)

  5. Nie ma chyba dobrego rozwiazania :) bo to tak jakbyśmy nagle miały stać się kimś innym :) troszkę żartobliwie powiem, że dużo dobrego wina, albo piwa, czasami pomaga złagodzić reakcję na dziecięcy terror ;) a że w ciepłych regionach globu lokalne trunki bywają niedrogie, to polecam :D

  6. Nas sposób to zaplanowanie każdego dnia ciekawymi atrakcjami dla wszystkich. Raczej się sprawdza choć przyznam, że moje to bardziej grzeczne i kochające się w terenie właśnie. A tak ogólnie to dobra zasada to zmniejszyć nasze oczekiwania wobec wszystkich i wszystkiego ;)

    1. Moje dzieciaki to burza emocji. Jeden wszedł w okres nastolatka, a drugi uwielbia rządzić.
      W połowie wyjazdu, zmniejszyłam oczekiwania i strasznie cieszyłam się jak udało mi się zachować spokój. Tak byłam z siebie dumna, że tym łatwiej było mi zachować cierpliwość :)

Dodaj komentarz