Siła spokoju

Jak wychować dziecko i nie zwariować – część 2


Jakie są najczęściej popełniane błędy przez rodziców względem wychowania dziecka?

Za dużo gadania

Za dużo emocji

Proste?

Niestety proste i tak oczywiste, że aż mi było wstyd gdy to przeczytałam.

Za dużo gadania, za dużo emocji

 

Co najczęściej robię, gdy moje dziecko marudzi lub żąda ode mnie tego czego nie chcę mu dać?

Tłumaczę. Gadam i gadam. Aż dochodzę do wniosku, że staję się jak stara baba w kolejce do lekarza. Zrzędzę.

A jak gadanina nie pomaga to zaczynam się denerwować. Staję się krzyczącą, zrzędliwą babą.

A miałam być tolerancyjną, mądrą i zawsze uśmiechniętą mamą.

Mój mąż zawsze mówił: „Po co się denerwujesz i do nich mówisz? Oni już po pierwszym zdaniu cię nie słuchają”. I faktycznie. Niby patrzą na mnie. Nawet odpowiadają na pytania. I na koniec kwitują „Dobrze” lub „Rozumiem”. I co? I nic.

 

Przecież mnie nie słuchali :)

 

Dla nich nie było tematu. A ja? Ja męczyłam się pół nocy, bo było mi wstyd przed samą sobą, że nie zachowałam spokoju. Obwiniałam się, że nie jestem dobrą matką. Potem się usprawiedliwiałam, że i anioł by się zdenerwował. Cierpiałam tylko ja. Nikt więcej. Wszyscy inni spokojnie spali. Ja nie.

 

A przecież o to właśnie mojemu dziecku chodziło. Chciał uzyskać władzę. Przecież dziecko jest gorsze od nas czy od starszego rodzeństwa. Wiem, że może to źle brzmieć. Ale tak jest. Jest mniejsze, ma mniej praw, nie ma doświadczenia, umiejętności, wolniej biega, gorzej skacze. Nie dorównuje starszym dzieciom i rodzicom. I jest im z tym źle. Przecież chcą robić to co my, co starszy brat. A ono chce poczuć się ważne i znaczące. I może. W bardzo łatwy sposób. Wyprowadzając z równowagi rodzica – dorosłego. W ten sposób zyskuje władzę nad otoczeniem.

 

Często doświadczeni rodzice wiedzą, że dziecko chce skupiać na sobie uwagę. A jak to zrobić w najłatwiejszy, a zarazem najskuteczniejszy sposób? Zrobić coś co zdenerwuje dorosłego.

 

I możesz mieć pewność, że gdy odkryje słabość rodzica będzie powtarzało swoje zachowanie.

 

A im częściej będzie to robić tym szybciej będziemy się denerwować, gadać i skupiać swoją uwagę na dziecku.

 

Mówienie jest srebrem, a milczenie złotem”

 

Wiemy już że nie możemy zrzędzić ani się denerwować.

Nie jest to łatwe, ale gdy odniesiecie pierwsze sukcesy to zmotywujecie się do przestrzegania tych zasad.

Zatem zaczynamy zwalczanie nieznośnych zachowań naszego dziecka.

 

Nieznośne zachowanie to:

jęczenie

dokuczanie

kłótnie

wrzaski

napady złości

obrażanie się czy dąsy

 

Metoda odliczania (inaczej mówiąc metoda 1-2-3)

 

Autor „Wychowawcze czary-mary. Odzyskaj spokój w domu i ciesz się z posiadania dziecka” prezentuje metodę odliczania (metodę 1-2-3).

Na czym polega metoda odliczania. Kiedy dziecko wykonuje czynność, która nas szczególnie denerwuje, np. wymusza na Tobie możliwość grania na telefonie, pyskuje, jęczy to spokojnie patrząc na swojego „diabełka” pokazujesz mu jeden palec i mówisz „raz”. Czekasz 5 sekund, jeśli to nie skutkuje, a wręcz przeciwnie nakręca kolejne nieznośne zachowania pokazujesz dwa palce i mówisz „dwa”. Nic nie mówisz, starasz się zachować spokój (wiem, jest to trudne). Mija kolejne 5 sekund, reakcja dziecka jest nadal nie odpowiednia (płacze, wścieka się, itp.) pokazujesz trzy palce i mówisz: „Trzy. 8 minut przerwy”.

 

Długość przerwy uzależniona jest od weku dziecka. Jedna minuta na każdy rok. Czyli 8 letnie dziecko otrzymuje 8 minut na zastanowienie się w samotności nad swoim zachowaniem.

 

Dlaczego liczymy do trzech?
„Jeden” i „dwa” to szanse na poprawę swojego zachowania.

 

„Trzy” to informacja dla niego, że poniesie konsekwencje swojego zachowania. Najczęściej jest to kara odosobnienia, ale możemy zastosować kary alternatywne, np. potrącenie z kieszonkowego,wcześniejsze pójście spać, zakaz grania na sprzęcie elektronicznym.

 

I co potem?

 

Dziecko odbędzie karę odosobnienia np. w swoim pokoju, i co dalej? Nic! Nadal stosujemy zasadę „zero gadania”. Nic nie mówimy. Żadnego wykładu, co zrobił źle, jakie będą tego konsekwencje, żadnego gderania. Zachowujemy się jakby nic się nie stało.

Istnieją sytuację, które wymagają od nas wyjaśnienia za co dziecko dostało karę, np. gdy powiedziało brzydkie słowo, którego znaczenia nie znało, gdy coś wymaga wyjaśnienia z naszej strony. Ale używamy minimum słów.

 

Uwaga: Odliczanie można skrócić do „trzy” w sytuacji karygodnego przewinienia, np. gdy dziecko nas uderzy. Nie dajemy mu szans na kolejne ataki na nas. Innym karygodnym przewinieniem jest odzywanie się do nas wulgaryzmami, które dziecko zna. Nie czekamy, aż „obrzuci nas błotem” do końca. Przerywamy atak słowem „trzy”.

 

Wiem, że może się wydawać, że tak prosta metoda nie może być skuteczna. Ale jest. Z małym ale … Ona nie jest prosta. Ponieważ bardzo trudno zachować spokój i nic nie mówić.

 

Zasady „zero gadania” i „zero emocji” jest bardzo trudna do zastosowania.

 

Ale jest skuteczna. Mój młodszy syn wspaniale na nią zareagował. I najczęściej przy „jeden” zatrzymuje się i kończy nieznośne zachowanie. Przez ostatnie 2 miesiące tylko 2 razy doszłam do „trzy”. Raz w domu a raz w podwórku szkolnym.

 

Kilka razy powiedziałam „dwa”: przy „jeden” wykazał niezadowolenie z mojej reakcji (spokoju i stanowczości, bez gadania), przy „dwa” poddał się.

 

Znacie sposoby kwestionowania naszych decyzji i manipulacji stosowanych przez nasze dzieci?

 

Mała podpowiedź:

Moja znienawidzona technika, ponieważ najczęściej stosowana przez młodszego syna to męczeństwo: „Ja nigdy nie gram”, „On grał cały czas, a ja nie mogłem”, „Dlaczego jak ja mogę się pobawić to muszę pomagać” itd.

 

O tym jak w praktyce stosować odliczanie i jakie sposoby mają na Was dzieci w kolejnym wpisie.

 

Siła spokoju

 

4 myśli na temat “Jak wychować dziecko i nie zwariować – część 2

    1. Idzie do swojego pokoju na kilka minut. Gdy po wyjściu nadal jest powtórka to od razu mówisz „3” i dziecko wraca do pokoju na „czas do zastanowienia się”. Jeśli wpada w histerię to czekasz, aż się uspokoi i wtedy zaczyna się czas odosobnienia.

      1. W domu nie ma problemu. Chyba, że nie chce pójść do pokoju. A jak „scena” jest na dworze/w sklepie?

        1. Jak nie chce iść do pokoju sam to bierzesz za rękę i prowadzisz, samemu kierujesz się do jego pokoju i zapraszasz go tam itp. Jeśli chodzi o „scenę” poza domem to możesz zastosować „karę alternatywną” np. pieniężną, zakaz grania na telefonie, można znaleźć miejsce odosobnienia na ławce na placu zabaw itp. Też musiałam wymyśleć karę gdy jechałam samochodem po drugiego syna. Wymyśliłam 8 minutowę ciszę i zakaz grania na telefonie. Syn nie był zadowolony, ale z lekkim marudzeniem, które udalam, że nie widzę, poddał się karze :)

Dodaj komentarz