Nie będę babcią na etacie

Nie będę babcią na etacie

Zastanawiacie się czasami, jak to będzie kiedy staniecie się dziadkiem lub babcią?

Ja tak. I to dość często.

Nie tak dawno mieliśmy Dzień Babci i Dziadka. Wnuki i wnuczki się reaktywowały. Przygotowały drobne upominki, laurki, kwiatki i słodycze. Te mniejsze przy pomocy rodziców i pań z przedszkola lub szkoły. Było pięknie. Były wzruszenia i łzy. Ale to tylko raz w roku. Potem pojawia się codzienność.

Dziadkowie – opiekunka do dziecka

Dziadkowie z seniorów rodu przekształcają się w opiekunki do dzieci, taksówki, pomoc domową, całodobowe wsparcie gdy jest nagła potrzeba.

Zgodzę się, że często sami dziadkowie podejmują się tych zadań. Stają się babcią lub dziadkiem na etacie niani. Ale po jakimś czasie ta rola zaczyna ciążyć. Tylko wtedy trudno się z niej wyplątać.

Ja chcę być babcią od święta.

Kiedyś powiedziałam mojemu starszemu synowi, że ja nie będę opiekunką do jego dzieci. Chcę być babcią, która z chęcią pomoże, ale na swoich zasadach. A pomoc to pomoc, a nie pełnoetatowa praca. O pomoc trzeba poprosić, nie żądać. A prośbę można odrzucić.

Trochę go to zdziwiło. Dopytał się czy jak poprosi to pomogę. Stwierdziłam, że oczywiście, ale aby nie prosił codziennie. Uśmiechnął się ze zrozumieniem i temat się zakończył. Na razie. Mam jeszcze przynajmniej 10 lat na przygotowanie się do roli babci.

 

Dlaczego nie chcę być babcią na pełny etat?

Jest kilka powodów:

 

1. Uważam, że opiekę nad dzieckiem powinni sprawować rodzice przy wsparciu żłobków i przedszkoli lub wyspecjalizowanej opiekunki. Dwoje dorosłych ludzi podejmuje (załóżmy, że tak właśnie jest) decyzję, że chcą zostać rodzicami. I to oni powinni ponosić „konsekwencje” swoich decyzji. Takie przyjęcie dziecka z dobrodziejstwem inwentarza. Przyjemność z bycia rodzicem oraz odpowiedzialność i obowiązki wobec dziecka. Nikt nie pyta dziadków czy chcą mieć wnuki i będą na każde skinienie do pomocy.

 

2. Dziecko to członek rodziny – nie problem, który najlepiej przekazać pod opiekę innym. Wg mnie dziecko nie jest przeszkodą, aby pojechać na zakupy, do znajomych czy na wakacje. Trzeba tylko pozytywnie podejść do tematu i odpowiednio zorganizować wspólne wyjście.
Rozumiem, że chcemy czasami odpocząć. My z mężem braliśmy jednodniowe urlopy, aby pobyć ze sobą bez towarzystwa dzieci. I powiem, że harmonogram tych dni był bardzo napięty. Zawsze zawierał wyjście do kina, nie na bajkę, oraz wizytę w restauracji.
Jeśli nie możemy sobie pozwolić na urlop lub nie chcemy, to tu jest moment na wkroczenie dziadków. Oni się ucieszą, a my zyskamy czas wolny.

 

3. Nie zakładam, że się zestarzeję. Ale nie wykluczam, że stanę się bardzo dojrzała, zmęczona pracą, może trochę schorowana. Nie będę tak sprawna i pełna energii. Choć oczywiście to tylko przypuszczenia. Jednak moja przysłowiowa emerytura powinna mi umożliwić odpoczynek, spędzanie czasu z mężem i przyjaciółmi, czas na pasje, podróże i grzebanie w ogrodzie.
Mój czas jako opiekunki do dzieci już minął. Teraz chcę spijać śmietankę z ciężkich lat wychowania moich wspaniałych i energicznych chłopców.

 

4. Jak już wspomniałam, być może opuści mnie energia. Bieganie za dzieckiem, schylanie się, spędzanie czasu na podłodze czy noszeniu kilku kilogramów malucha może sprawiać mi problem. Nikt nie myśli o swoich rodzicach w ten sposób. Dla nas oni może są już starzy, ale zawsze byli i będą dla nas w pełni sił. A tak nie jest. Nie są jak za czasów wychowywania nas. Trzeba mieć tego świadomość, że mogą po prostu nie dawać już rady. I często się do tego nie przyznają. Będą cierpieć w samotności z uśmiechem na ustach.

 

5. I jeszcze moje przekonanie, że skoro ja dałam radę to i moje dzieci też powinny. Nie zawsze było łatwo i przede mną jeszcze trudne lata nastolatków. Nie mniej mam bardzo dużą satysfakcję, że podołałam zadaniu. Oczywiście rodzice byli przy nas, ale to na nas leżał główny ciężar zajmowania się dziećmi.

 

Nie uchylam się od przyszłej pomocy przy opiece i wychowaniu wnuków. Musi mi to jednak sprawiać radość i satysfakcję, a nie stanowić obowiązek, który muszę wypełnić.

Może to kontrowersyjne twierdzenie, ale jestem o tym przekonana, że starsi ludzie – nasi rodzice, mają prawo i obowiązek spędzić swój czas tak jak chcą. Powinni cieszyć się swoim życiem i być szczęśliwymi ludźmi. Zapracowali na to.

 

Dziękuję Wam, moi rodzice, za to, że jesteście

 

A teraz trochę prywaty. Moi kochani rodzice, dziękuję, że jesteście przy mnie i mojej rodzinie. Że pomagacie nam, gdy poproszę. Że mogę do Was zadzwonić z każdą sprawą i o każdej porze dnia. Mam nadzieję, że nie jestem za bardzo absorbująca, a czas, który spędzacie z chłopcami jest dla Was przyjemnością.

 

Nie będę babcią na etacie

Zapraszam również na wpis o dziadkach trochę z innej strony.

zdjęcie do wpisu "Ludzie z przeszłości"

 

9 myśli na temat “Nie będę babcią na etacie

  1. Wychodzę z założenia, że każdy ma swoje dzieci do odchowania. A dziadkowie mają być przede wszystkim dziadkami, a nie darmową opiekunką. Raz w roku potomstwo jedzie do dziadków na tydzień. Czasem kilka dni na święta i tyle. Nikt nie czuje się wykorzystywany i to jest najważniejsze :)

  2. Cześć :)

    u mnie jest (nie)stety tak, że mieszkam bardzo daleko od rodziców, więc nawet jeśli chciałabym ich poprosić o pomoc przy opiece nad dzieckiem, to nie ma takiej możliwości.
    Ale tak jak piszesz, dziecko nie powinno być problemem i dla chcącego nic trudnego ;)

    1. Duża odległość od rodziców może być również przykra. Warto mieć kogoś obok, kto pomoże w razie potrzeby :)
      Daje nam to pewien rodzaj komfortu.
      Fajnie, że też uważasz, że dla chcącego dziecko nie stanowi problemu. Ostatnio ciągle trafiam na opinie, że dziecko ogranicza. A przecież wcale tak nie musi być :)

  3. Różnie to bywa z przedszkolem czy żłobkiem. Są dzieci, które dużo chorują i pomoc dziadków jest wtedy nieoceniona. Dziękuję moim rodzicom, że byli przy moich dzieciach, gdy ja byłam w pracy. Nawet najlepsza niania nie zastąpi babci i dziadka. :)

    1. Masz rację. Może być różnie. Warto aby nie zapominać o tym, że dziadkowie też potrzebują czasu dla siebie :)

  4. No pewnie, że dziadkowie mają prawo do własnego życia. Nikt nie ma prawa ich obarczać opieką nad wnukami. Ale jak sami zaczną robić w pieluchę to niech lepiej ich emerytura od początku uwzględnia oszczędzanie na pobyt w dps :-o a dzieci niech im pomagają na swoich własnych warunkach ;-) zamienimy się wówczas w takie cudownie egoistyczne społeczeństwo :-) szkoda, że troche za biedni na to jesteśmy

    1. Trochę to przerażające co piszesz :)
      Tu nie chodzi o egoizm, a prawo do własnego życia. Nie uważam, że rodzice powinni być niewolnikami swoich dorosłych dzieci. Nie mniej uważam, że szczególnie w ramach rodziny powinniśmy sobie pomagać. Ja nie nakłaniam do tego, aby odciąć się od opieki nad wnukami, ale żeby zachować rozsądek. I w drugą stronę. Dorosłe dzieci powinny zrozumieć, że starzy ludzie mają też swoje prawa i ograniczenia, że całe życie pracowali i opiekowali się rodziną. I czas aby mogli sobie odpocząć. A w związku z tym, że dbali o rodzinę, to zwykła ludzka przyzwoitość (i miłość do rodzica) powinna nakazać opiekę nad starymi rodzicielami. I jeśli sytuacja będzie tego wymagać to i powinni pomagać w sprawie pieluch czy opłaceniu opieki. A że emerytury są takie a nie inne, to również my dzieci powinniśmy pomagać finansowo rodzicom, tak jak oni w wielu sytuacjach pomagali nam.

Dodaj komentarz