Nudy na pudy – 7 kroków jak przetrwać nudę dziecka

Jak nie zwariować

 

Są takie chwile, kiedy dziecko chodzi z kąta w kąt i nie może się zająć czymś konkretnym. Lekcje są odrobione, na dworze zimno, a na granie i oglądanie ma przysłowiowy „szlaban”. I chodzi, marudzi, stroi miny, błaga nas o zdjęcie zakazu. Po prostu nudzi się. Moglibyśmy zorganizować mu zajęcie, ale sami chcemy odpocząć. A tu „krew zatruwa” nam jęczenie i stękanie znudzonego dziecka.

 

Co robić?

 

    1. Podsunąć parę propozycji.Niestety najczęściej dziecko błyskawicznie je neguje. Nawet te zabawy, którymi do niedawna mógł zajmować się parę godzin. Może przesadziłam, ale kilkadziesiąt minut na pewno :)

 

    1. Przeczekać lawinę słów informujących, jaki jest nieszczęśliwy i nie ma w co się bawić. Choć z pokoju „wylewają” się zabawki.

 

    1. Po kolejnym ataku, za jakieś 5 minut, wziąć głęboki oddech, pomyśleć o ciepłej plaży i relaksującym szumie oceanu. Wysłać dziecko do jego pokoju w celu wymyślenia sobie zajęcia. Proponuję nie przypominać sobie czasów, gdy my byliśmy dzieckiem. Wiem, ciągle byliśmy sami, rodzice ciężko pracowali, a my bawiliśmy się cudownie garstką zabawek, albo nawet bez nich. Robiliśmy to dzięki naszej wyobraźni i kreatywności. To myślenie w niczym nie pomoże. I błagam nie mówcie dziecku „bo ja w twoim wieku to umiałam zając się sobą”.

 

    1. Tak, tak. Nie minęło kolejne 5 minut jak nasza Marudka wróciła. Ale teraz i Ona, i ty wiecie, że przegrała. Bo my nie ulegniemy (powtarzam nie ulegniemy, dla tych co jednak mają ochotę zająć się dzieckiem) i Znudzony znajdzie sobie zajęcie. On właśnie zaczyna się nudzić „męczeniem nas” :)

 

    1. Teraz następuje „atak” z naszej strony. Trzeba jak zdarta płyta powiedzieć, że ma się teraz inne plany i dziecko musi zająć się sobą.

 

    1. Wygraliśmy! Nasz Znudzony zaszywa się w swoim pokoju i nie wychodzi z niego przez dłuższą chwilę. Wiem, że cisza może oznaczać, że trzeba zainteresować się naszą Latoroślą, ale nie musi oznaczać niczego złego. Po dyskretnym uchyleniu drzwi do jaskini „potwora” wiem, że bawi się w najlepsze.

 

  1. Dłuższa chwila później. Młodzież, wychodzi z pokoju trzymając w ręce piękny pojazd z klocków i woła: „Mamo, zrobiłem sam, bez instrukcji. Zaraz zrobię samolot. Też bez pomocy. Całkiem sam”.
    Uff! Udało się rozbudzić kreatywność syna oraz odpocząć przed kolejnym punktem z listy obowiązków.

 

Część z Was może pomyśleć, że co mi tam szkodzi pobawić się z dzieckiem lub zająć go np. wspólnym gotowaniem :) Ale tutaj wcale nie chodzi o zabawę czy jej brak. Nawet nie o mój czas wolny, choć jest to cudowny skutek uboczny tej „operacji”. Chodzi o to, żeby dziecko nauczyło się zajmować sobą, organizować sobie zajęcie, aby zaczęło kreatywnie patrzeć na świat. Bo kiedy ciągle podsuwamy mu coraz to nowe pomysły to dziecko nawet nie włączy myślenia.

 

Nuda jest dobra!

 

Choć moje dzieci zapytane co w nudzie jest dobrego odpowiedziały:

Młodszy: – Nie cierpię się nudzić!

Starszy, po dyskretnym naprowadzeniu, że przecież nuda pojawia się jak nie ma się żadnych obowiązków, lekcje odrobione, lektura przeczytana, pokój posprzątany, stwierdził:

– A, o to chodzi. Jak przedstawiasz to w ten sposób to nuda jest fajna. Można robić co się chce, np. poczytać komiks, poukładać klocki …”

 

A co Wy myślicie o nudzie?

 

A oto efekty nudy mojej Młodszej Latorośli :)

Pojazd

Samochód

Samolot

Samolot

Pojazd

16 myśli na temat “Nudy na pudy – 7 kroków jak przetrwać nudę dziecka

  1. U nas najfajniejszym sposobem na nudę jest rodzeństwo, super się razem bawią (i leją, przy okazji). Ale też jestem zdania, że dzieci muszą w pewnym momencie nauczyć się siebie i zajmowania sobą (tak powstaje kreatywność). Jest czas na zabawę wspólną ale jest również czas na zabawę samemu!

  2. U nas najfajniejszym sposobem na nudę jest rodzeństwo, super się razem bawią (i leją, przy okazji). Ale też jestem zdania, że dzieci muszą w pewnym momencie nauczyć się siebie i zajmowania sobą (tak powstaje kreatywność). Jest czas na zabawę wspólną ale jest również czas na zabawę samemu!

    1. U mnie też tak bywało. Ale po wielu, ale to wielu próbach pojawiło się światełko w tunelu. Teraz zaganianie dziecka do zabawy odbywa się zgodnie z opisanym schematem, choć w rzeczywistości często wymaga bardzo dużo cierpliwości :)

    1. U mnie też tak bywało. Ale po wielu, ale to wielu próbach pojawiło się światełko w tunelu. Teraz zaganianie dziecka do zabawy odbywa się zgodnie z opisanym schematem, choć w rzeczywistości często wymaga bardzo dużo cierpliwości :)

  3. Jak wspominam swoje dzieciństwo to nie przypominam sobie żebym się nudziła, to chyba zasługa tego, że komputery i telewizor nie były tak powszechne. Sama musiałam wymyślać sobie zabawy i szło mi to nieźle ;)
    Bycie rodzicem w dzisiejszych czasach to nie lada wyzwanie ;)

    1. Kiedyś istniała taka ciekawa instytucja jak „podwórko”. I gdy dzieci miały czas na swoje zabawy to tam spędzały czas. Zawsze było tam pełno dzieci i to one wspólnymi siłami wymyślały zabawy, np. wyścigi kapslami czy ukrywanie skarbów. Teraz nasze latorośle mają mnóstwo zajęć pozalekcyjnych, zabawki wszelkiej maści, komputer, konsole, telefony i rodziców, którzy chcą zapewnić dzieciom lepsze życie niż mieli oni.
      A potem, my rodzice „płacimy” wysoką cenę za to że chcieliśmy być idealni :)

  4. Ostatnio nasze zabawy są bardzo kreatywne, synom się to bardzo podoba i ciągle dopominają się o nowe. Znalazłam sporo fajnych zadań do wykonania na portalu badzdlamnie.pl Zrobiliśmy już większość z nich i przy każdym mieliśmy świetną zabawę :)

    1. Świetnie. Wiem, że zabawy z dziećmi są męczące i czasami mamy dość. Ale za chwilkę dzieci dorosną a my nie wrócimy czasu. My z dziećmi spędzamy każdą wolną chwilę :)

Dodaj komentarz