Plusy i minusy mieszkania na wsi

Plusy i minusy mieszkania na wsi

Gdyby ktoś 20 lat temu powiedział, że będę mieszkać na wsi stwierdziłabym, że to niemożliwe.
Ja, wrocławianka z krwi i kości?

Gdyby ktoś 15 lat temu powiedział, że będę mieszkać pod Wrocławiem uznałabym, że to możliwe.

Gdyby ten ktoś spotkał mnie 10 lat temu i spytał się gdzie moje miejsce. Powiedziałabym, że w drodze na wieś :) Ale wtedy nie wiedziałam jakie są plusy i minusy mieszkania na wsi. Decyzja była spontaniczna.

Dzisiaj z dumą mówię, że mieszkam na wsi, 15 km od Wrocławia i tu jest moje miejsce :)

 

Gdy prawie 9 lat temu przeprowadzaliśmy się do, jak mówią moi znajomi „gdzie diabeł mówi dobranoc” byłam zmęczona dużym miastem. Chciałam choć mały skrawek czystego trawnika, gdzie mogłabym wypuścić dziecko. Gdzie będą mnie budzić śpiewy ptaków i może raz na miesiąc pan od szamba, a nie przeraźliwie głośny ruch uliczny.

 

Stało się. Mieszkam we własnym domku, mam nawet trochę większy niż skrawek trawnika ogród, taras i na nim swoją oazę spokoju.

Plusy i minusy mieszkania na wsi

 

Mieszkanie w takim miejscu jak moje nie jest tylko sielanką. To często wiele pracy i zmartwień.

Więc zanim podejmiesz decyzję zastanów się czy faktycznie jesteś gotowy na taką zmianę w życiu jak wyprowadzka z miasta na wieś. Poniżej przedstawiam moje plusy i minusy mieszkania na wsi, które zdobyłam przez ostatnie lata.

 

Plusy mieszkania na wsi

 

1. Masz większą przestrzeń niż w mieszkaniu.

Dzięki temu domownicy jakoś tak rozchodzą się i można, czasami, zaszyć się gdzieś gdzie Ciebie nie znajdą. No chyba, że usłyszysz: „Maaammmoo” lub „Taaaatttooo” i trzeba się będzie ujawnić :)

2. Ogród – nawet mały ale jest.

Tutaj możesz najczęściej (bo czasami znajdujesz i tutaj kocie niespodzianki swojego kota lub zwierzaka sąsiadów) wypuścić swoje nawet najmniejsze dziecko i w 99% nie ubrudzi się kupą ani nie znajdzie śmieci.

3. Bezstresowe przebywanie na dworze.

Jeśli ogrodziliście Wasz teren to również po wypuszczenia dziecka na dwór możecie spokojnie zasiąść na tarasie przy kawce i odetchnąć te naście minut bez obaw, że dziecko się zawieruszy czy wybiegnie na ulicę.

4. Bujne życie towarzyskie.

Twoi znajomi w porach ciepłych chętnie cię odwiedzają. Jeśli to lubisz to Twoje życie towarzyskie będzie kwitło. A jeśli znajomi mają dzieci i to w podobnym wieku co Wasze to już luksus.

5. Jesteście bliżej natury

Nie każdy mieszkając na wsi ma taką możliwość. My tak, bo mieszkamy pod lasem. Możemy jeździć na wycieczki rowerowe, zbierać grzyby, jagody, spacerować. Nie musimy jeździć do parku, bo „park” mamy rzut kamieniem.

6. Panie w sklepach.

Zawsze miłe, zawsze uśmiechnięte. Znają ciebie, wiedzą gdzie mieszkasz i jakie zakupy robisz. Znają imiona Twoich dzieci. Są skarbnicą wiedzy o twojej okolicy – wiedzą co się stało, co się dzieje, co się będzie dziać. Wiedzą gdzie szukać fachowca. Ale również potrafią zamówić do sklepu to czego nie ma w asortymencie a czego Ty potrzebujesz. I jeszcze jedno! Jak się zdąży, że Twoja karta nie zadziała zapiszą na „krechę”. Zapłacisz przy kolejnej wizycie.

7. Masz mniejszą ilość sąsiadów,

ale za to większość znasz z imienia. Nie licz na kompletną ciszę w okolicy. Chyba że masz wielką, kilku hektarową działkę. Ale i tak wolę hałasy kosiarki i innych prac ogrodniczych nić wiercenie udarem w ścianie mojej sypialni :)

8. Jak kogoś zalejesz to tylko siebie :)

Nie zrobisz szkód sąsiadom, którzy będą to pamiętać do końca świata i dzień dłużej.

9. Zawsze masz miejsce parkingowe.

Jak nie na swojej posesji to obok. Koniec z wieczornym parkowaniem na terenie marketu, bo właśnie twój ulubiony sąsiad zająć ostatnie wolne miejsce.

10. Sąsiadów obserwatorów jest znacznie mniej.

Po pierwsze możesz się zawsze ukryć za wysokim płotem, żywopłotem i drzewami. Po drugie tutaj nie ma „kółka plotkarskiego”.

11. Zyskujesz na kondycji.

Układanie drewna w drewutni, kopanie ziemi, przesadzanie roślin, ścinanie gałęzi, plewienie, wożenie taczkami nie tylko dzieci :) To wszystko powoduje, że więcej przebywasz na powietrzu a i mięśnie się pojawiają.

 

Minusy mieszkania na wsi

 

1. Dojazdy

Z roku na rok jest coraz dłużej. Niestety decydenci nie myślą o tych co wyjechali mieszkać pod miasto a pracują i uczą się w mieście.

2. W większości wożenie dzieci do szkół lub przedszkoli.

W związku z tym, trzeba dzieciaki wcześnie zrywać z łóżek, a i powroty do domu są ok 17-19. Bez dzielenia się obowiązkami „rodzinnej taksówki” ten aspekt staje się dużym minusem mieszkania na wsi.

3. Konieczność dojazdów do tzw. rozrywek jak kino, basen, muzea.

Co prawda ten minus mieszkania na wsi w pewnych okolicznościach może stać się plusem. Dzięki dojazdom czas szybko mija, szczególnie jak dzieci się nudzą a mu chcemy mieć odrobinę spokoju.

4. Dziecko ma utrudniony kontakt z rówieśnikami ze szkoły lub przedszkola.

Oczywiście tylko w przypadku, kiedy nie ma takiej instytucji w okolicy.

5. Koszty utrzymania domu są wyższe niż mieszkania.

I często należy pamiętać o sprawach administracyjnych. W mieście, w bloku, lub na osiedlach, spraw pilnuje spółdzielnia i inne podobne „twory”. Tutaj jak nie zamówisz pana do wywozu szamba to się przeleje :) Nie zamówisz kominiarza – to Ci szczęścia nie przyniesie :)

6. Przy domu nie można się nudzić.

Zawsze jest coś do zrobienia. Jeśli masz ogród ilość pracy pomnóż razy 3. Ogród nawet najmniejszy zabiera nam ogromnie dużo czasu i energii. Chyba, że mamy własnego ogrodnika (nie każdego stać) lub nie przejmujemy się wyglądem ogrodu (nie każdy tak chce).

7. Konieczność poznania tajników „złotej rączki” i specjalisty od zadań specjalnych.

Jeśli nie wygrałeś w Totka musisz nauczyć się wielu przydanych rzeczy jak czyszczenie rynien, naprawa rury, malowanie, wsuwanie obluźnionej dachówki, klejenie kafli, uzupełnianie fugi, klejenie kamienia na tarasie bo znowu odpadł. A jak już nie poradzisz sobie, bo nie chcesz ryzykować życia wchodząc na dach, bo po wichurze zerwało kominek wentylacyjny musisz znaleźć fachowca. Fachowca, który będzie chciał Ci pomóc. Jeśli takiego znajdziesz zachowaj jego numer telefonu i strzeż jak oka w głowie. Na pewno wcześniej czy później Ci się przyda, a nie stracisz kilku godzina na poszukiwanie nowego.

8. Podczas burzy i silnych często pojawiają się braki w dostawach prądu.

A naprawa usterki jakoś dłużej trwa niż w dużym mieście.

9. Zimowe dojazdy

Podczas zimy, gdy spadnie śnieg, gdy drogowców „zima zaskoczy” jest ciężko. Czasami i strach jechać po drodze zasypanej śniegiem, po lodzie, po śniegu zmieszanym z solą. Ale po kilku latach nabiera się wprawy :)

 

A jakie są wasze plusy i minusy mieszkania na wsi, albo w małym miasteczku?

 

I jeszcze jedno. Wiele osób pyta mnie czy żałuję przeprowadzki z dużego miasta na tzw. prowincję.

Odpowiedź jest zawsze taka sama :)

Nie, nie żałuję.

 

Chcesz prowadzić wspólne, codzienne kolacje? Z dziećmi, bez telewizora, przy wspólnym stole.

Sprawdź jak mnie się to udało. Prosty i szybki sposób znajdziecie tutaj:

Rodzinne kolacje

38 myśli na temat “Plusy i minusy mieszkania na wsi

    1. Tylko musisz się uzbroić w cierpliwość. Budowa i wykończenie domu to jeden wielki sprawdzian dla naszej wytrzymałości psychicznej. Ja na szczęście nie miałam kłopotów z np. odmiennym gustem męża ale rzetelnością części wykonawców. Oj jak ja się nauczyłam cierpliwości, pokory i trzymania nerwów na wodzy. Ale potem to już sielanka :)

      1. Są spece co twierdzą, że jak się ludzie w trakcie budowy domu nie rozwiodą, to ich już nic nie złamie ;). A w kwestii wsi, kocham, uwielbiam i żadna siła mnie już stąd nie ruszy. Kocham te niewygody. Jak się ma odpowiednio zmodyfikowane podejście, to zapewniam, że można je traktować jak powód do wielkiego szczęścia ;)))

        1. Całkowicie się zgadzam :)
          Ale rozumiem również tych, którzy uwielbiają miasto. Ja nadal je kocham. Taki podział uczuć :)

    1. Tylko musisz się uzbroić w cierpliwość. Budowa i wykończenie domu to jeden wielki sprawdzian dla naszej wytrzymałości psychicznej. Ja na szczęście nie miałam kłopotów z np. odmiennym gustem męża ale rzetelnością części wykonawców. Oj jak ja się nauczyłam cierpliwości, pokory i trzymania nerwów na wodzy. Ale potem to już sielanka :)

      1. Są spece co twierdzą, że jak się ludzie w trakcie budowy domu nie rozwiodą, to ich już nic nie złamie ;). A w kwestii wsi, kocham, uwielbiam i żadna siła mnie już stąd nie ruszy. Kocham te niewygody. Jak się ma odpowiednio zmodyfikowane podejście, to zapewniam, że można je traktować jak powód do wielkiego szczęścia ;)))

        1. Całkowicie się zgadzam :)
          Ale rozumiem również tych, którzy uwielbiają miasto. Ja nadal je kocham. Taki podział uczuć :)

  1. Jakbym czytała o sobie! Ja też – jako rodowita mieszkanka miasta – nie wyobrażałam sobie wyjazdu poza jego granice – ba – chciałam mieć dom ale miał być w centrum.

    Po kilku latach moje priorytety całkowicie się zmieniły – chce mieszkać na wsi – chce mieć ogródek -z chęcią w nim pogrzebie – chcę „wypuścić” synka na podwórko – a nie trzymać go w czterech ścianach bo akurat obiad trzeba ugotować.

    faktycznie – mieszkanie na wsi ma kilka minusów – ale kurde – oddam wszystko za spokoj i ciszę :)

    super tekst – napewno zostanę na dłużej – zapraszam też do siebie
    www,papieromaniaklaudiabojdo.blogspot.com

  2. Jakbym czytała o sobie! Ja też – jako rodowita mieszkanka miasta – nie wyobrażałam sobie wyjazdu poza jego granice – ba – chciałam mieć dom ale miał być w centrum.

    Po kilku latach moje priorytety całkowicie się zmieniły – chce mieszkać na wsi – chce mieć ogródek -z chęcią w nim pogrzebie – chcę „wypuścić” synka na podwórko – a nie trzymać go w czterech ścianach bo akurat obiad trzeba ugotować.

    faktycznie – mieszkanie na wsi ma kilka minusów – ale kurde – oddam wszystko za spokoj i ciszę :)

    super tekst – napewno zostanę na dłużej – zapraszam też do siebie
    www,papieromaniaklaudiabojdo.blogspot.com

  3. Ja mieszkam na wsi od 6 lat i dokładnie zgadzam się z minusami które wymieniłaś :) u n as też często nie ma prądu, dlatego nie zakładam na przykład płyty indukcyjnej tylko mam zwykłą na gaz, zawsze mogę dzieciom ugotować obiad czy zrobić ciepłą herbatę :). Początkowo było mi ciężko się przyzwyczaić, ale teraz nie zamieniłabym się już chyba. Przestrzeń, ogród, możliwość posiadania psa :). Tylko czasem chciałbym nie robić całej wyprawy z wyjazdu na basen czy do kina :)

  4. Ja mieszkam na wsi od 6 lat i dokładnie zgadzam się z minusami które wymieniłaś :) u n as też często nie ma prądu, dlatego nie zakładam na przykład płyty indukcyjnej tylko mam zwykłą na gaz, zawsze mogę dzieciom ugotować obiad czy zrobić ciepłą herbatę :). Początkowo było mi ciężko się przyzwyczaić, ale teraz nie zamieniłabym się już chyba. Przestrzeń, ogród, możliwość posiadania psa :). Tylko czasem chciałbym nie robić całej wyprawy z wyjazdu na basen czy do kina :)

  5. Dla mnie wieś ma dwa minusy – dojazdy, tak jak wspomniałaś (a codziennie jadę pociągiem na uczelnię) oraz zimę… i zasypane drogi na amen (przynajmniej u mnie) – bywało, że nie było jak dojechać do najbliższego sklepu, a jedne ferie przesiedziałyśmy całe w domu za czasów szkolnych, bo nie dało rady zawieźć mnie na obóz :D Teraz jakoś lepiej! Bo chyba zima lżejsza :D
    Plusy są za to nieocenione i nie wyobrażam sobie życia w mieście.

    1. Też nie lubię zimowych dojazdów, choć w ciągu ośmiu lat zdarzyło się raz, że nie dojechałam do pracy :) Ale to też ma plus – zwiększają się Twoje umiejętności kierowania samochodem.

  6. Dla mnie wieś ma dwa minusy – dojazdy, tak jak wspomniałaś (a codziennie jadę pociągiem na uczelnię) oraz zimę… i zasypane drogi na amen (przynajmniej u mnie) – bywało, że nie było jak dojechać do najbliższego sklepu, a jedne ferie przesiedziałyśmy całe w domu za czasów szkolnych, bo nie dało rady zawieźć mnie na obóz :D Teraz jakoś lepiej! Bo chyba zima lżejsza :D
    Plusy są za to nieocenione i nie wyobrażam sobie życia w mieście.

  7. Pochodzę ze wsi, na okres nauki/studiów przeniosłam się do miasta… i wiesz co… co tydzień tylko wyczekiwałam aby pojechać do rodziców i wsłuchać się w śpiew ptaków wyleżeć się na trawie i spacerować po lesie. To jest sprawa gustu, przyzwyczajenia, znam takich co na myśl o wsi mówią fuj, a jak tylko przyjdzie letni czas to garną tutaj na wakacje żeby wysmażyć tyłki u ‚wieśniaków’, a znam i takich, którzy się tu nudzą a nie odpoczywają.

    Piszesz prawdę – dom to większe koszta, więcej pracy, ale o ile więcej satysfakcji z życia i spokoju, wolniejszego tempa!! :):)
    Mając ogród można w niego wsiąknąć i to prawda – we własnym domu zawsze jest coś do zrobienia, ale czasem można sobie odpuścić i delektować sie tą wolnością, naturą – mi tego nic nie zastąpi :)

    Sama o tym pisałam nieco – pytałam czytelników i niemalże wszyscy pisali, że marza o domku na wsi, ale wiedzą, ze tam życie jest nieco trudniejsze pod względem wkładu własnej pracy.

  8. Pochodzę ze wsi, na okres nauki/studiów przeniosłam się do miasta… i wiesz co… co tydzień tylko wyczekiwałam aby pojechać do rodziców i wsłuchać się w śpiew ptaków wyleżeć się na trawie i spacerować po lesie. To jest sprawa gustu, przyzwyczajenia, znam takich co na myśl o wsi mówią fuj, a jak tylko przyjdzie letni czas to garną tutaj na wakacje żeby wysmażyć tyłki u ‚wieśniaków’, a znam i takich, którzy się tu nudzą a nie odpoczywają.

    Piszesz prawdę – dom to większe koszta, więcej pracy, ale o ile więcej satysfakcji z życia i spokoju, wolniejszego tempa!! :):)
    Mając ogród można w niego wsiąknąć i to prawda – we własnym domu zawsze jest coś do zrobienia, ale czasem można sobie odpuścić i delektować sie tą wolnością, naturą – mi tego nic nie zastąpi :)

    Sama o tym pisałam nieco – pytałam czytelników i niemalże wszyscy pisali, że marza o domku na wsi, ale wiedzą, ze tam życie jest nieco trudniejsze pod względem wkładu własnej pracy.

  9. domek na wsi to piękna sprawa, chociaż to zależy czego dokładnie szukasz, ja na wieś chyba bym się jeszcze nie odważyła ;) wybrałam spokojną okolicę na osiedlu Siechnice we Wrocławiu, kupiliśmy piękne mieszkanie z małym ogródkiem od format deweloper, bardzo ładny projekt budynku i przyjazna mieszkańcom aranżacja wspólnej przestrzeni przy budynku :)

    1. To prawda. Wszystko zależy od tego czego szukamy.
      Dzisiaj może podjęłabym inna decyzję o przeprowadzce, ale nie żałuję :)
      Kiedy podejmowaliśmy decyzję to takie osiedla były rzadkością, a ceny mieszkań nie osiągalne dla nas. Teraz wszystko się zmieniło. Powstają piękne nowoczesne osiedla z zielenią i ciekawą aranżacją wspólnej przestrzeni.
      Chyba jednak najważniejsze jest to, aby w swoim domu, czy to domku czy mieszkaniu, czuć się dobrze i bezpiecznie :) Czego oczywiście Wam życzę.

Dodaj komentarz